Kazimierz Dolny - Rynek
- yoanna symbiosis
- 19 hours ago
- 3 min read
Updated: 11 minutes ago

(English version: coming soon)
Kazimierski Rynek to miejsce gdzie przeplata się wiele ścieżek i opowieści.
Tę grafikę tworzyłam przez pare miesięcy. Siadałam w kawiarni U Architektów gdzie rysowałam i obserwowałam rynkowe życie miasteczka. Szczególnie interesowało mnie tajemnicze wgłębienie w rynkowym bruku - idealnie okrągła wklęsłość, w której zbierała się woda. Kąpały się w niej gołębie i stawała się ona miejscem spontanicznych zabaw wielu dzieci. To konkretne zagłębienie zniknęło w 2025 roku, ale na szczęście pozostało wiele innych nierówności.
Dla mnie tworzenie tego rysunku, było piękną przygodą zatrzymania się i uważnego poznawania tego miejsca. Wystarczy usiąść na Rynku, nic nie musieć i po prostu być w tym, co się dzieje. Polecam wam to ogromnie, może spotkacie, zobaczycie i poczujecie to co ja, a może coś zupełnie innego.

Doniosłość postaci z rynkowych kamienic, które patrząc na skwer z góry opowiadają siedemnastowieczne historie z życia w portowym miasteczku; o pobożności i moralności, mitologii i romansach;
Codzienny rytm mieszkańców, którzy załatwiają swoje powszednie sprawy. Niektórzy z nich regularnie dokarmiają gołębie i dbają by te zawsze miały wodę;
Zaciekawione oczy przyjezdnych z Polski i świata i ich rozluźniające się ciała gdy przyjeżdżają do miejsca, gdzie czas płynie wolniej, a nieraz w ogóle się rozpuszcza;
Trzepot gołębich skrzydeł. Rynek jest ich domem - gromady gołębi miejskich i tych hodowlanych, które najwyraźniej wybrały uliczne życie. Odpoczywają wśród ornamentalnych detali kamieniec i pare razy dziennie zbierają się by kołować nad Rynkiem tworząc pęd powietrza, który przemiata i porusza to, co zastałe.
Pełen koloryt artystów i kazimierskich osobowości i przewodników pasjonatów. Tych, których nie można wynająć na zwiedzanie ale przypadkiem spotkać i w trakcie rozmowy usłyszeć opowieści o historii miasteczka, pobliskich wąwozach i lokalnych ziołach i ich zastosowaniach czy nawet poznać analizę przepływów energetycznych w swoim ciele.
Nienaganne maniery lokalnych wielbicieli mocnych trunków siedzących pod sklepem;
Cyganki, co niejednego przyjezdnego w mgnieniu oka owijają sobie w okół palca;
Pies Tito, który strzeże porządku w okół studni.
Można jeść lody i się przechadzać czy wygrzewać na słońcu ale jeździć na skuterze to już nie zawsze. Przyjezdne psy również obowiązują pewne zasady. Pies Tito nie jest pierwszym rynkowym stróżem. Wciąż żywe są opowieści o innych pieskach z przed lat, jak choćby psie Inspektorze czy Kwadracie zza Wisły, co przepływał Wisłę wpław albo promem by spędzać czas na Rynku…

Historie codzienne i niecodzienne smaczki.
Oto migawki, których ja byłam świadkiem:
Dziewczynka z tatą puszczają papierowy statek w wypełnionym wodą zagłębieniu w Rynku;
Chłopiec ucieka z wycieczki szkolnej goniąc za białym gołębiem krzycząc „duch święty!” i próbując go złapać;
Nauczycielka wraz ze swoją licealną klasą i dużą białą tablicą przemierzają Rynek, żeby uczyć się matematyki na słonecznym tarasie Jatek;

Cykliczny wdech i wydech. Tłum i gwar latem i cisza zimą… i wszystkie stany pomiędzy. (Ta grafika była rysowana w czasie zimy i wczesnej wiosny - i wyglądałaby zupełnie inaczej gdyby była rysowana latem).
…Ale nawet w wakacje Kazimierski puls, jest wolniejszy niż puls wielu innych miejsc, które znam. Przypomina, że podobieństwo słów „powolność” i „wolność” nie jest przypadkowe.
><><
Coraz więcej miast i miasteczek na świecie upodabnia się do siebie - równe, wypolerowane powierzchnie, te same sieciowe restauracje, przewidywalność kątów prostych i zabetonowanych przestrzeni, po których można pędzić bez refleksji, zatrzymania, polegając na swoich automatycznych reakcjach.
Tutaj nie.
Kocie łby, nierówności, zagłębienia,
Tu trzeba spowolnienia i uważności.
A to właśnie w tym spowolnieniu i uważności
robi się miejsce na te wszystkie małe i duże
kazimierskie cuda.
<3
Yoanna

><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><




><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><



Comments